W następstwie aresztowania dyrektora generalnego Telegrama, Pavla Durova, we Francji, popularna aplikacja do przesyłania wiadomości ogłosiła znaczące zmiany w swojej polityce prywatności. Od teraz Telegram będzie udostępniać organom ścigania informacje takie jak adres IP oraz numer telefonu użytkownika w przypadku podejrzenia o popełnienie przestępstwa.
Decyzja o zmianie polityki prywatności została ogłoszona przez samego Durova w poście w aplikacji. Zmiany wprowadzono po aresztowaniu Durova w związku z oskarżeniami dotyczącymi tolerowania nielegalnych działań na platformie, takich jak handel narkotykami, dystrybucja materiałów prezentujących wykorzystywanie dzieci (CSAM) i oszustwa. Telegram wcześniej deklarował, że udostępnia dane jedynie w przypadkach związanych z terroryzmem, jednak nowe przepisy rozszerzają te zasady na szerszy zakres przestępstw.
Reakcja na krytykę i nowe zabezpieczenia
Durov, urodzony w Rosji, od dłuższego czasu był pod presją władz, które krytykowały aplikację za umożliwienie korzystania z niej w celach przestępczych. Po aresztowaniu obiecał wprowadzenie zmian, podkreślając, że „ustanowienie właściwej równowagi między prywatnością a bezpieczeństwem nie jest łatwe”. W odpowiedzi na obawy związane z bezpieczeństwem, Telegram wcześniej zablokował możliwość przesyłania nowych mediów przez użytkowników, aby przeciwdziałać oszustom i botom.
Zmiany te wywołały reakcję na rynku kryptowalut, gdzie związany z Telegramem token Toncoin (TON) odnotował spadek o około 1% do wartości 5,62 USD po tym, jak Bloomberg jako pierwszy poinformował o nowej polityce prywatności.
Dalsze kroki i śledztwo
Durov, który przebywa na wolności za kaucją, został zobowiązany do pozostania we Francji do zakończenia śledztwa. 39-letni przedsiębiorca zaprzeczył wszelkim zarzutom, jednak nowe zmiany wprowadzone przez Telegram mogą wpłynąć na dalszą dynamikę korzystania z aplikacji.